Start Żużel Żużel. Powrotu już nie będzie. Wydał jednoznaczną opinię na temat Pedersena WP SportoweFakty / Arkadiusz Siwek / Na zdjęciu: Nicki Pedersen
– W takiej sytuacji może przynieść więcej szkody niż pożytku – komentuje ewentualne zatrudnienie Nickiego Pedersena w trakcie obecnego sezonu Leszek Tillinger.
Co więcej, nie widzi on szans, aby z Duńczykiem związał się jakikolwiek klub w 2027 roku. Bez wątpienia Nicki Pedersen to żyjąca legenda żużla i jeden z najlepszych zawodników XXI wieku. Jednocześnie to najpewniej najbarwniejsza postać w tej dyscyplinie. Lista sukcesów Duńczyka jest ogromna, a na samym szczycie znajdują się trzy tytuły indywidualnego mistrza świata. 49-latka jednakże w sezonie 2026 na ligowych torach w naszym kraju nie ujrzeliśmy.
Ten co prawda długo prowadził rozmowy ze Speedway Kraków, a saga na ten temat ciągnęła się kilka miesięcy, lecz ostatecznie klubowi nie udało się zabezpieczyć odpowiednich środków finansowych i negocjacje zakończyły się fiaskiem. ZOBACZ WIDEO: Wszyscy czekali na mocne ruchy. Ten klub zawodzi na giełdzie transferowej
Mimo to Pedersen cały czas jego gotowy do ścigania i wskoczenia do składu którejś z drużyn. Zapewnia również, że wciąż dba o formę. Można się zatem zastanawiać, czy gdyby któryś z zespołów miał problemu kadrowe, mógłby sięgnąć po utytułowanego żużlowca. – Znamy Nickiego. W takiej sytuacji może przynieść więcej szkody niż pożytku – odpowiada krótko w rozmowie z WP SportoweFakty Leszek Tillinger.
Co ciekawe, plan urodzonego w 1977 roku jeźdźca zakłada jeszcze jeden rok startów. W tej sytuacji nie ma wątpliwości, że pewne, choćby wstępne i luźne rozmowy, z niektórymi prezesami Duńczyk odbędzie. Warto podkreślić, że na początku sezonu 2027 trzykrotny indywidualny mistrz świata będzie świętował 50. urodziny, co czyniłoby go jednym z najstarszych żużlowców w historii polskich lig. W opinii naszego rozmówcy na żywą legendę “czarnego sportu” mógłby się skusić ewentualnie klub z Krajowej Ligi Żużlowej, ale ośrodek ten nie wytrzymałby finansowo takiego kontraktu. Wszystko dlatego, że według niego Pedersen ma wymagania takie, jakby chciał rywalizować w PGE Ekstralidze, a tam go nie widzi.
– Swoje już przejechał i raczej opinia o nim na zbliżający się koniec jego kariery nie jest najlepsza – podsumowuje Leszek Tillinger. Zgłoś błąd w treści
Dodaj ulubione ligi, drużyny i sportowców, aby mieć ich zawsze pod ręką