Polska prezentacja. Tak Roberta Lewandowskiego przywitała szatnia

admin
By
5 Min Read

Z Chicago Mateusz Skwierawski

W siedzibie klubu dominował jeden język: polski. Przyjechali dziennikarze z kraju i korespondenci z różnych miast: Waszyngtonu, Nowego Jorku, z innych stanów Ameryki. Wszystko dlatego, by relacjonować być może ostatnią, powitalną konferencję Roberta Lewandowskiego w nowym klubie. Niewykluczone, że Chicago Fire okaże się ostatnim przystankiem w karierze 38-letniego kapitana reprezentacji Polski. Spokojne powitanie

Najpierw był jednak pierwszy trening, w którym Lewandowski wziął udział z zespołem. Przeprowadzony rano, o godzinie 10:30 czasu miejscowego, w temperaturze sięgającej około 35 stopni, w zaduchu, który wgniatał w murawę. ZOBACZ WIDEO: Lewandowski przebije mistrza świata!

“Ludzie żyją tym transferem”

Lewandowski został przywitany na boisku przez innych graczy przebiegając przez stworzony przez nich szpaler. Do szatni miał spokojne wejście. Jak słyszymy, nie było wielkich przemówień, śpiewania piosenek. Napastnik przywitał się z drużyną, a z nowymi kolegami rozmawiał bardziej indywidualnie. Zawodnicy Chicago Fire byli wyraźnie podekscytowani możliwością przyjęcia Polaka w swoim zespole. Po półtorej godziny zajęć, napastnik reprezentacji Polski przyszedł na spotkanie z mediami.

W klubie powiedziano nam, że takiej frekwencji przedstawicieli mediów jeszcze nie widzieli. Takiego zainteresowania jeszcze w Chicago Fire nie mieli pic.twitter.com/cnVQmwHcHt

— Mateusz Skwierawski (@MSkwierawski) July 14, 2026 Prezentacja? Zwyczajna

Zaczęło się w filmowym stylu, pracownik biura prasowego Carlos Rodriguez rozpoczął odliczanie:

– Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, stop.

Teraz czas na zdjęcia – instruował. – Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden, stop.

Czas na nagrywanie – dzielił go sprawiedliwie pomiędzy fotoreporterów i operatorów kamer. Lewandowski prezentował nową koszulkę z numerem “9”, z jego twarzy nie schodził uśmiech, a trener Gregg Berhalter szykował się do rozpoczęcia konferencji. Wyszło nawet zabawnie, bo zanim szkoleniowiec wypowiedział pierwsze zdanie, zostało ono już przetłumaczone na język polski i odtworzone w sali, co może świadczyć o tym, że początek konferencji został szczegółowo rozpisany, jak w scenariuszu.

Dalej nie było jednak filmowo, jak w Hollywood. Konferencja prasowa mogła rozczarować choćby ze względu na czas jej trwania. W trakcie trzydziestu minut niewiele osób zdążyło zadać pytanie. Pozostał niedosyt. Pierwsze wrażenie jest zawsze jedno i prezentację Roberta Lewandowskiego w nowych barwach zapamiętamy jako zwyczajną.

Prezentacja Lewandowskiego w Chicago Fire

Koszulek brak

Mimo dużej ekscytacji klubowych pracowników i trenera, zabrakło przede wszystkim amerykańskiego polotu, pomysłu i elementu zaskoczenia. Klub raczej zafundował fanom dość sztampowe przyjęcie nowego zawodnika niż powitanie godne kariery i piłkarskiego dorobku kapitana reprezentacji Polski. Falstart w przygotowaniach Chicago Fire, o czym pisaliśmy wcześniej, potwierdziła i dopełniła sytuacja w dwóch punktach w mieście, w których na ogół dostępne są klubowe gadżety. We wtorek, czyli w dniu prezentacji Lewandowskiego, oba miejsca nie dysponowały klubowym asortymentem. Klub nie posiada typowego sklepu fana w mieście, dlatego swoje gadżety sprzedaje w Recess, czyli miejscu spotkań kibiców przy okazji oglądania meczów połączonego z punktem gastronomicznym, oraz w Fire Field przy klubowej akademii. W Recess oddział został zamknięty po zakończeniu meczu Francja – Hiszpania, a stanowiska wypełnione dotąd ubraniami z logiem klubu były puste, przykryto je zasłonami.

Drugi punkt na obrzeżach Chicago również nie był na tę okoliczność przygotowany. Sklep z gadżetami w Recess w dniu prezentacji Roberta Lewandowskiego Ten sam sklep kibica sprzed kilkunastu dni Szansa na debiut: w czwartek

Robert Lewandowski pojawi się w kadrze meczowej na czwartkowe spotkanie ligowe z Vancouver Whitecaps. Debiut napastnika jest prawdopodobny, ale raczej zobaczymy go na boisku w drugiej połowie spotkania, w mniejszym wymiarze czasowym. Klub już teraz uruchomił natomiast sprzedaż biletów na hitowe starcie, które odbędzie się 9 września na Soldier Field z Interem Miami.

Spotkanie zapowiadane jest w mediach społecznościowych zespołu jako pojedynek Lewandowskiego z Leo Messim. Najtańsze bilety, te za bramką, są w cenie 145 dolarów, natomiast najdroższe przekraczają 1,7 tysięcy dolarów.

W 2025 roku na meczu z Interem Miami odnotowano najwyższą frekwencję na stadionie nowej drużyny Polaka wynoszącą 62 358 widzów. Chicago Fire już reklamuje starcie na szczycie 9 września.

Najtańsze bilety zza bramki 145$, te najlepsze za 1,7 tys $ pic.twitter.com/F5CFya8mew

— Mateusz Skwierawski (@MSkwierawski) July 14, 2026 Chicago Fire po pierwszej części sezonu zajmuje wysokie, trzecie miejsce w tabeli, a celem klubu jest zdobycie drugiego w historii tytułu mistrzowskiego. Jedyne takie trofeum drużyna wygrała w 1998 roku z trzema Polakami w składzie: Piotrem Nowakiem, Romanem Koseckim i Jerzym Podbrożnym. 

Mateusz Skwierawski, WP SportoweFakty

Jeszcze więcej Mundialu znajdziesz na Stronie Głównej WP w zakładce Mundial , a codziennie o 9:30 zapraszamy na program wideo “Studio Mundial”.

Share This Article
Leave a Comment

Leave a Reply